Strach co najmniej 5 razy dziennie…

Lubicie się bać? Bo ja nie. Od kiedy praktycznie nie oglądam telewizji w ogóle przestałam się bać. Nie oglądam niusów o wirusach, krwawych jatkach i polityce. I żyję z uśmiechem.

Strach jest ważny z punktu widzenia polityki. Nie tylko polskiej, ale każdej innej. Otaczany strachem człowiek marzy tylko o jednym – o bezpieczeństwie i jest w stanie zrezygnować z prywatności, żeby tylko poczuć się bezpiecznym. Wtedy słyszymy jęki: więcej kamer monitorujących osiedle! Więcej kontroli! Przecież nic złego nie robię, to dlaczego miałbym się bać inwigilacji? A czy nie spotkałeś się z tym, że gdy dzieje się coś naprawdę spektakularnie ważnego, nagle wszystkie kamery przestają działać?

A teraz włączmy wiadomości. Śmiertelny wirus, alarm, terroryzm, policjanci policjanci wyglądający jak roboty (to porównanie jest niestety bardzo trafne) krew, śmierć, zmiana klimatu, pożar. To polityka. Osoby kompletnie zbędne z punktu widzenia przeciętnego człowieka stają się nieomal zbawcami. Bo chronią. Nie tylko w Polsce. Wszędzie. Dosłownie wszędzie.

Moje pokolenie (50+) miało już dawno umrzeć na AIDS, a potem na świńską grypę, ptasią grypę, wirusa zika, ebolę i kilkanaście innych chorób. Przeżyliśmy z jakieś 10 końców świata i co najmniej drugie tyle zapowiedzi wyginięcia ludzkości w wyniku zmian klimatycznych. I… żyjemy. Na dodatek jesteśmy silniejsi niż młodzi. I to pod każdym względem silniejsi. Dotyczy to także intelektu. Niestety.

Od dziecka jesteśmy programowani, żeby oglądać telewizję. Po kilka godzin dziennie. Ekran jest coraz większy i strach też jest coraz większy… A może Wielki Brat już patrzy?

A jednak nie jest tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Daliśmy się zamknąć w kurnikach popularnie zwanych blokami. Codziennie pokornie odbieramy porcję masowej dezinformacji pod nazwą ,,Fakty”, ,,Wiadomości”, ,,Niusy”, ,,Informacje” czy jakąkolwiek inną. To nie są informacje ani fakty, ani informacje, to jedynie krótkie filmiki mające wywołać skrajne emocje i strach. Po pierwsze, żebyś nie mógł spać i myślał tylko o bezpieczeństwie swoich i najbliższych. Po drugie, byś myślał: nie kocham tego rządu, ale przynajmniej mnie chroni…

Wolne żarty.

Najpierw spójrz, jakie są reklamy. Spójrz, jaka branża jest głównym reklamodawcą i zrozum, że program rzekomo informacyjny ma służyć także lepszej sprzedaży reklamowanych produktów. Przestań uważać telewizję, jako źródło informacji – to jedynie program rozrywkowy i tylko dla tych, co potrzebują żyć w strachu. Portale głównego nurtu nie są lepsze – kto sponsoruje, ten musi mieć wsparcie w pojawiających się informacjach. Jeszcze z 15 lat temu była to zabroniona kryptoreklama, potem stało się ,,lokowaniem produktu” lub ,,lokowaniem marki” a teraz już jest jazda bez trzymanki.

To jak to? Mam nie wiedzieć, co się dzieje?

Wyłącz telewizor idź do parku. Choć jest koniec stycznia, w drzewach soki zaczynają krążyć, gałęzie podchodzić zielonym kolorem, a życiodajne promienie słoneczne dają taki przypływ hormonów szczęścia, ze chce się żyć. Przytul się do drzewa, popatrz wokół siebie i zobacz: to jest właśnie życie. To właśnie się dzieje. Jeśli będziesz przychodzić tu częściej nie będziesz potrzebował niczego, co wciskane ci jest na chama w reklamach.

Styczeń… w moim parku

Ale ty przecież nie możesz iść do parku. Pracujesz od 8 do 16, a tyle teraz trwa dzień. Wychodzisz z domu gdy jest szaro, wracasz, gdy jest szaro. Boisz się szefa, który codziennie ma inny humor, dostajesz po głowie okrutnymi wiadomościami z drugiego końca świata. Masz pracować, masz nie myśleć i masz się bać, co najmniej 5 razy dziennie… Jeśli się nie obudzisz, zawsze już tak będzie.

Dobra wiadomość jest taka, że wszystko zależy od ciebie. Choć najczęściej zaczynamy to rozumieć wtedy, gdy stajemy pod murem… To dlatego wielu autorów mówi, że choroba czy splot tragicznych sytuacji jest tak naprawdę dla nas szansą na zmianę. Ja też obudziłam się dopiero wtedy, gdy stanęłam pod murem. A dziś żyję. Wreszcie żyję!

Beata Kozłowska

Dodaj komentarz